Limit 100 ml na pojedyncze opakowanie płynów w bagażu podręcznym znamy wszyscy, ale przepisy przewidują od niego kilka wyjątków. Amerykańska TSA wymienia dziesięć rodzajów płynów, które można zabrać na pokład w większych pojemnikach, o ile zostaną zgłoszone przy kontroli.
Skąd ten limit i co z nim dziś
Zasada, w Stanach Zjednoczonych znana jako „3-1-1”, wprowadzona została w sierpniu 2006 roku. Powodem był udaremniony przez brytyjską policję spisek, w którym planowano zdetonować płynne ładunki wybuchowe ukryte w puszkach po napojach w samolotach lecących z Londynu do USA i Kanady. W następstwie podobne przepisy przyjęły kraje na całym świecie. Regulacje obejmują nie tylko ciecze, ale też żele, aerozole, kremy i pasty – w skrócie wszystko, co da się rozsmarować nożem do masła, od szamponu i past do zębów po lakier do włosów czy masło orzechowe.
W ostatnich latach przepisy się rozluźniają, bo lotniska instalują zaawansowane skanery CT, które potrafią rozpoznawać niebezpieczne substancje. Niektóre brytyjskie porty, w tym londyńskie Heathrow, pozwalają już na płyny do 2 litrów. Rzecznik TSA przekazał, że spodziewa się zniesienia limitu w ciągu kilku najbliższych lat, jednak na razie obowiązuje on w całych Stanach, a o ostatecznej decyzji często decyduje konkretny funkcjonariusz.
Dziesięć wyjątków wymienionych przez TSA
- Leki na receptę w płynie, żelu lub aerozolu – najlepiej wyraźnie opisane. Mogą być prześwietlane lub badane pod kątem śladów materiałów wybuchowych. Mokra karma na receptę dla zwierząt nie podlega wyjątkowi, nawet w przypadku psów asystujących.
- Leki bez recepty i płyn do soczewek – w rozsądnych ilościach na czas podróży, np. inhalatory, insulina czy płyn do nebulizatora. Płyn do soczewek powyżej 100 ml TSA zaleca jednak nadać w bagażu rejestrowanym, bo niektóre zawierają substancje wywołujące alarm.
- Wkłady chłodzące i mrożone butelki – dozwolone, jeśli są całkowicie zamarznięte. Rozmrożona część lub woda na dnie liczy się do limitu. Wyjątkiem są wkłady medyczne, np. do mleka matki.
- Mleko matki i mleko modyfikowane – bez względu na to, czy dziecko jest z podróżnym. TSA zaleca przezroczyste butelki, a jeśli ktoś nie chce prześwietlania, może poprosić o inną metodę kontroli.
- Jedzenie i napoje dla niemowląt i małych dzieci, w tym soki i musy w tubkach, a także woda dla dziecka w rozsądnej ilości.
- Niewylewalne baterie (żelowe, AGM) do urządzeń przenośnych – do 12 V i poniżej 100 Wh, maksymalnie dwie zapasowe.
- Świeże jajka, nawet w płynnej postaci – mogą wymagać wyjęcia z torby do kontroli.
- Żywe ryby i koralowce w wodzie – w przezroczystym pojemniku, tylko w bagażu podręcznym. Niektóre linie dopuszczają też żywe homary, więc warto sprawdzić zasady przewoźnika.
- Próbki biologiczne niezakaźne w płynie konserwującym, przewożone w celach naukowych, po spełnieniu szczegółowych wymogów pakowania i oznaczenia.
- Zakupy ze strefy wolnocłowej w oficjalnie zaplombowanych torbach (STEB), kupione w ciągu 48 godzin, z paragonem. W USA dotyczy to lotów międzynarodowych przylatujących do kraju.
Jak to wygląda dla podróżnych z Polski
Opisane zasady dotyczą kontroli w USA, ale podobna logika działa na polskich i unijnych lotniskach. Limit 100 ml i przezroczysta torebka są tu standardem, a leki, odżywki i jedzenie dla dzieci zwykle również traktuje się wyjątkowo. Szczegóły i praktyka bywają jednak różne, zależnie od lotniska i wyposażenia w skanery, więc przed wylotem warto sprawdzić regulamin konkretnego portu i linii lotniczej.
W praktyce przydają się dwie rady wynikające z tekstu: płyny wyjątkowe należy zgłosić funkcjonariuszowi przed kontrolą i położyć w osobnym pojemniku, a leki warto mieć czytelnie opisane. Zakupy z duty free dobrze zachować w zaplombowanej torbie z paragonem, zwłaszcza przy przesiadkach, gdzie zasady kolejnej kontroli mogą być inne.
Źródło: Condé Nast Traveler – „Here are 10 Full-Sized Liquid Items That You Can Actually Carry On Board a Flight”
